niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 1 ♫


Opadłam na sofę, łapiąc się za policzek. Po raz pierwszy w życiu dostałam w twarz od własnej matki.
- Dlaczego ją uderzyłaś?? – zapytał ją Jake.
- Przeczytała to co nie należało do niej. – odpowiedziała.
- Skoro chciałaś aby nikt tego nie przeczytał to trzeba było to gdzieś schować……. Czy to prawda, że ty odeszłaś od mojego ojca bo byłaś za młoda?? – pytała się jej podnosząc głos.
- Wy nie wiecie jak to jest w wieku 16 lat mieć już małe dziecko…… po za tym Jake twój tata miał wtedy 19 lat……. – powiedziała.
- Trzeba było chociaż spróbować …… - wtrąciłam się. - …… A co z ojcem moim i Lilly?? Od niego też odeszłaś bo rodzice ci kazali ?? – powiedziałam a na moim policzku znów zatrzymała się ręka matki.
- Przestań ją bić !!!!!! Co ona ci zrobiła ?  Czy prawda cię aż tak boli?? – zapytał Jake stając w mojej obronie.
- Zaszłam z wami w ciążę przez przypadek……. Nie zabezpieczyliśmy się i jakoś tak wyszło. Była wtedy już pełnoletnia dlatego nie oddałam was tylko zostałyście przy mnie. Rodzice mi pomagali a ja przez dłuższy czas byłam sama……. – mówiła.
- Czyli mam ci wierzyć, że od kiedy nas urodziłaś to nikogo nie miałaś a teraz jest Mark ?? – zapytałam.
- Miałam kilka romansów, o których Mark nie wie. Przez waszego ojca właśnie poznałam Marka i jakoś tak się ułożyło.
- Przez naszego ojca ??? – zapytała ją Lilly, która właśnie weszła do salonu.
- Tak pracowali w jednej firmie a teraz wasz ojciec pracuje w jakimś biurze a my musimy się przenosić. – powiedziała wstając z fotela.
- Nawet nie poznaliśmy swoich ojców!!!! – krzyknął Jake.
- I nie musicie ich poznawać !! – odpowiedziała i zniknęła za drzwiami.
- Alex co ci się stało ? – zapytała mnie Lilly łapiąc mnie za policzki.
- Dostała od matki….. – powiedział Jake. Wstałam i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i zastanawiałam się ile tajemnic kryje przed nami nasza matka. Zasnęłam bo byłam cholernie zmęczona.

___ Lilly ____
Alex poszła do siebie a ja z Jake’m nadal siedzieliśmy w salonie.
- Nie wiem jak ty ale ja zrobię wszystko aby odnaleźć i poznać swojego ojca. – powiedziałam stanowczo do brata.
- Ja też bym chciał poznać tatę ale nie wiem czy mi się to uda. – odpowiedział.
- Pojedziemy jakiegoś pięknego dnia do dziadków i wypytamy ich o wszystko. – powiedziałam radośnie. W tym samym czasie przyszedł Mark. Nic do niego nie miałam ale nie traktowałam go jak ojca.
- Hej młodzieży gdzie Alex ?? – zapytał.
- Ehh….. u siebie gorzej się poczuła i poszła się położyć. – odpowiedział Jake. On był mistrzem w kłamaniu. Zawsze kiedy chciałam gdzieś wyjść prosiłam go aby pogadał z mamą i zawsze mi pozwalała. Cudownie jest mieć starszego brata.
- To może ja zobaczę jak ona się czuje. – powiedział Mark idąc w stronę schodów.
- Nie naprawdę nie trzeba. Byłam u niej jakieś 10 minut temu i ona śpi. – odpowiedziałam. Mark tylko lekko się uśmiechnął i poszedł do kuchni. Zadzwonił mój telefon a na nim ujrzałam napis Lucas. Zamarłam bo to właśnie w nim się zakochałam.
- Słucham. – powiedziałam akceptując połączenie.
- Cześć Lilly możemy się spotkać ? – zapytał swoim słodkim głosem.
- Jasne tylko gdzie i o której?
- To może za godzinkę w parku. Co ty na to ?
- Ok. To do zobaczenia. – powiedziałam i zakończyłam rozmowę.
Czym prędzej pobiegłam do pokoju Alex powiedzieć jej o tej sytuacji. Zapukałam trzy razy po czym otworzyłam drzwi. Moja siostra siedziała na parapecie przy otwartym oknie z laptopem na kolanach a w całym pokoju rozbrzmiewała muzyka.
- Nie przeszkadzam ? – zapytałam podchodząc bliżej niej.
- Nie skąd. – odpowiedziała z lekkim uśmiechem odkładając laptopa na łóżko. Najwyraźniej zauważyła zadowolenie na mojej twarzy bo chwilę później uważnie mi się przypatrywała.
- Opowiadaj. – powiedziała robiąc miejsce koło siebie.
- Tak więc dzwonił do mnie Lukas i umówiliśmy się na dzisiaj. – mówiłam prawie piszcząc ze szczęścia.
- A za ile tak dokładnie ?
- Za godzinkę…… to znaczy za 50 minut. – odpowiedziałam patrząc na zegarek.
- No to dawaj siostra trzeba cię przyszykować. – powiedziała prowadząc mnie do pokoju. Alex wpadła do mojej szafy w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Ja w tym czasie upięłam włosy w koka i lekko się pomalowałam. W końcu po 10 minutach spędzonych pośród moich ciuchów wyłoniła się moja siostra z zestawem dla mnie  http://www.groszki.pl/groszki/1,95942,7028704,Randka_w_parku.html
Ubrałam to co mi przygotowała i muszę skromnie powiedzieć, że wyglądałam ślicznie. Usłyszałam pukanie do drzwi więc powiedziałam ciche ,,proszę’’ a naszym oczom ukazał się Mark.
- Jejku Lilly wyglądasz cudownie. Gdzie się wybierasz ? – zapytał.
- Umówiłam się ze znajomymi ale spokojnie wrócę do 22. – odpowiedziałam uśmiechając się do niego.
- Właśnie miałem pytać czy będziecie na kolacji bo przyrządzam spaghetti. – powiedział.
- Ale ja za to zostaje i z chęcią zjem jakieś twoje danie. – powiedziała Alex. Spojrzałam na zegarek i czym prędzej pobiegłam na dół. Ruszyłam pewnym krokiem w stronę parku ………

_____________

Lilly uciekła z pokoju bo zapewnie by się spóźniła. Porozmawiałam chwilę z Markiem, który na szczęście nie zauważył śladów na moich policzkach. Siedziałam w pokoju razem z najlepszą przyjaciółką czyli gitarą. Grałam różne melodie przy układaniu różnych zdań. Uwielbiałam tak czasem usiąść i pograć  na osobności. O 18:30 przyszedł po mnie Jake abyśmy zeszli na kolację. W całym domu pachniało wspaniałym spaghetti. Usiadłam koło brata naprzeciwko Mark’a. Wyglądało i smakowało wyśmienicie.
- Alex co ci się stało z policzkami? Czemu są takie czerwone? – zapytał po skończonej kolacji.
- Nie ważne to nic takiego. – starałam się wywiązać z niezręcznej sytuacji.
- Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć. – ciągnął dalej.
- Tak chcesz wiedzieć …… - powiedziałam wstając z krzesła - …… moja mama a twoja dziewczyna spoliczkowała mnie dzisiaj dwukrotnie. – odpowiedziałam patrząc na reakcję mamy.
- Jake czy ty możesz to potwierdzić ? – zwrócił się do niego.
- Tak byłem świadkiem tego wydarzenia.
- Jeśli możesz to powiedz za co dostałaś ?
- Dostałam za to, że przeczytałam coś co mógł przeczytać każdy ale akurat trafiło na mnie. – powiedziałam.
- Jade czy to prawda ? – zapytał się tym razem mamy.
- Zaczęła szperać w moich prywatnych rzeczach, czytała moje listy dlatego dostała. – powiedziała z poważnym wyrazem twarzy.
- Wcale tak nie było. – krzyknęłam. – Chciała popakować rzeczy z salonu kiedy weszłaś ty, zaczęłaś zadawać pytania po czym uderzyłaś mnie po raz pierwszy. Później przyszedł Jake i to przy nim padły następne wymiany zdań i drugie uderzenie. – mówiłam wściekła.
- Jake, Alex idźcie do siebie. Muszę porozmawiać z waszą mamą. – powiedział do nas spokojnie. Jake objął mnie ramieniem i udaliśmy się do naszych pokoi.  Siedziałam po raz kolejny na łóżku a z dołu dobiegały głośne krzyki. No tak Mark stanął w mojej obronie i zachował się jak prawdziwy ojciec chociaż nim nie jest. Po godzinie wszystko ucichło a do pokoju przyszedł Jake.
- Jakoś tak dziwnie cicho tam na dole. – powiedział siadając obok mnie.
- Przepraszam możemy pogadać? – zapytał nas nasz ojczym. Pokiwałam głową po czym wszedł i zamknął za sobą drzwi.
- Posłuchajcie mnie uważnie, jeśli kiedykolwiek zaszła taka sytuacja i matka podniosła by na was rękę przychodźcie do mnie a ja to załatwię. – mówił spokojnie.
- Jak ty to zrobiłeś ? – zapytałam.
- Powiedziałem jej, że traktuje was jak moje dzieci i jeśli jeszcze raz was uderzy to po prostu odejdę od niej. – mówił patrząc raz na mnie raz na Jake’a.
- Ale wszystko między wami ok. ? – zapytał się Marka.
- Tak tylko lekka sprzeczka. – powiedział. -  Jutro o 13 przyjeżdża samochód, który przewiezie nasze meble i wszystkie rzeczy więc radzę wam wypocząć bo jutro będzie dość ciężki dzień. – rzekł i wyszedł z pokoju. Dochodziła 20 więc napisałam do Lilly o której będzie.
- Alex słuchaj bierz Jake’a i chodź do parku. – powiedziała kiedy do mnie odzwoniła.
- Ale po co mamy przyjść? Przecież umówiłaś się z Lukas’em – zapytałam.
- Jest tutaj cała nasza paczka chodźcie czekamy na was. – powiedziała i się rozłączył. Czym prędzej ubrałam na siebie swój ulubiony, fioletowy dres, rozpuściłam włosy i lekko się pomalowałam. Na schodach spotkałam Jake’a, który tylko się uśmiechnął.
- My wychodzimy ! – krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. W parku stali wszyscy nasi znajomi. Porozmawialiśmy i pośmialiśmy się tak jak wcześniej. Koło 22 cała gromadka odprowadziła nas pod dom. Pożegnaliśmy się i kiedy wchodziłam do domu zauważyłam jak Lucas całuje moją siostrę.
Ta wyprowadzka będzie cholernie trudna………





Pierwszy rozdział :D Liczę na waszą aktywność i za 3 komentarze pojawi się nowy rozdział ♥ to od was zależy jak szybko będę je dodawać :)

3 komentarze:

  1. Bardzo bardzo fajne niemoge sie doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! Nie mogę się doczekać kolejnego ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się zapowiada !
    CZekam na kolejny i pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń