Zamknęłam za sobą drzwi i udałam się do kuchni. Przy stole
siedział Mark popijając zimną wodę. Nalałam sobie soku i usiadłam obok niego.
- Jak czuje się mama? – zapytałam.
- Złość na mnie już jej przeszła a o was nie pytałem. – odpowiedział. Po tych słowach do domu weszła Lilly. Spojrzała w naszą stronę i poszła na górę.
- Wiesz co ja pójdę do góry sprawdzę co z nią. Dobranoc. – powiedziałam wkładając szklankę do zmywarki.
- Dobrej nocy córeczko. – powiedział patrząc mi w oczy. Nasza mama była z Markiem ponad 3 lata i dopiero teraz usłyszałam od niego takie słowa.
- Córeczko ?? – zapytałam z niedowierzaniem a w oczach poczułam napływające łzy.
- Od kiedy jestem z Jade traktuje was jak moje córki tylko nie miałem odwagi wam tego powiedzieć.
- Wiesz, że nie od razu zacznę mówić do ciebie tato. – odpowiedziałam a po moim policzku popłynęła mimo wolnie pojedyncza łza.
- Ja poczekam, nie spiesz się z tym. – powiedział przytulając mnie do siebie. Po raz pierwszy od dawna poczułam, że mam wsparcie już nie tylko w mamie i rodzeństwie. Zamyślona poszłam do Lilly. Siedziała przy biurku i najprawdopodobniej coś pisała.
- Wszystko ok.? – zapytałam.
- W miarę udało mi się szczerze porozmawiać z Lukas’em.
- I co się dowiedziałaś ??
- Że mu się podobam !!! Rozumiesz to ??? Nie ty nic nie rozumiesz bo nikogo nigdy nie pokochałaś!!! –krzyknęła a w moich oczach zebrały się łzy. Nic jej nie odpowiedziałam tylko wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki a po powrocie od razu położyłam się spać. Rano w dość niezręcznej sytuacji zjedliśmy w ciszy. Nie rozmawiałam z mamą a nawet z własną siostrą. Wróciłam myślami do jej wczorajszych słów, że nikogo nie pokochałam i tutaj ma rację. Nie byłam jeszcze nigdy zakochana. Czy ja uciekam od tego uczucia czy się bronię nie wiem sama ….. Po śniadaniu razem z Jake’m posprzątaliśmy w kuchni i poszliśmy pakować resztę rzeczy. Około 13 przyjechał facet wielkim samochodem przewozowym. Nie wszystkie meble postanowiliśmy zabrać bo część zostawiliśmy razem z domem. Chwilę po 14 schowaliśmy resztę naszych podręcznych bagaży i ruszyliśmy w drogę do Brighton. Podróż trwała niecałe 3 godziny. Cały czas słuchałam muzyki bo nie chciało mi się słuchać rozmowy mamy z Mark’iem lub pogawędki Lilly przez telefon. Kiedy w końcu dojechaliśmy ujrzałam śliczny domek na spokojnym osiedlu. W środku jasny przedpokój i schody prowadzące na wyższe piętro. Po lewej stronie od wejścia była kuchnia z jadalnią i wyjściem na ogródek a po prawej ogromny salon z kominkiem. Na piętrze było 5 pokoi i 2 łazienki oraz dwa nieduże pomieszczenia, które zostały przerobione na garderoby. Mama z Mark’iem zajęli największy pokój a ja taki ze skosem, koło mnie Jake a dalej Lilly.
- Słuchajcie będziemy tutaj mieszkać na stałe bo mój szef zakwaterował mnie tutaj i nie będziemy musieli już wyjeżdżać. – powiedział do nas Mark kiedy wnosiliśmy pierwsze nasze rzeczy. Może to i lepiej, że nie będziemy musieli się wynosić bo tutaj uda nam się w końcu ułożyć sobie życie. Mój pokój był normalnej wielkości nie za duży nie za mały z dodatkiem skosu. Tam mogłam sobie zrobić ogromną szafę jednak nie posiadałam za wiele ciuchów bo w przeciwieństwie do Lilly nie lubiłam się stroić. Kiedy wnieśliśmy wszystkie rzeczy postanowiliśmy zrobić sobie przerwę.
- Wiem, że nie rozmawiasz z Lil to może my przejdziemy się po okolicy ?? – zapytał mnie braciszek.
- Z miłą chęcią tylko się przebiorę. – odpowiedziałam i udałam się do nowego pokoju. Na każdym kartonie miałam napisane co w nim jest więc bez problemu odnalazłam ciuchy na przebranie. Ubrałam krótkie, czerwone spodenki, białą bokserkę i fioletową koszulę w kratę a do tego czerwone balerinki.
- Mark my wychodzimy. – powiedziałam kiedy zauważyłam go w kuchni. Przeszliśmy całe osiedle, znaleźliśmy kilka sklepów, piekarni i przystanek autobusowy z trasą do Londynu.
- Braciszku wiem co jutro będziemy robić. – powiedziałam pokazując mu godziny odjazdu busa do stolicy.
- Jestem jak najbardziej na tak. – odpowiedział szeroko się uśmiechając. W drodze powrotnej zauważyliśmy pięciu chłopaków przed domkiem, którzy rzucali sobie piłką do futbolu. Szliśmy sobie spokojnie kiedy oberwałam tą piłeczką w głowę.
- Przepraszam cię, nic ci się nie stało ?? – zapytał mnie brunet. Z początku nie widziałam szczegółów jego twarzy ale kiedy obraz mi się wyostrzył ujrzałam przystojnego chłopaka o ślicznych brązowych oczach.
- Wszystko ok. tylko obraz mi się troszeczkę zamazał. – powiedziałam i czułam jak Jake mnie podtrzymuje.
- Może wejdziecie napijemy się czegoś. – zaproponował.
- Jasne. – odpowiedział mój braciszek.
- Przepraszam bo to ja rzuciłem tą piłką. – powiedział do mnie blondasek.
- Tak w ogóle to jestem Liam, to jest Niall, Harry, Zayn i Louis. – powiedział pokazując na każdego z nich.
- Miło mi was poznać. Jestem Jake a to moja siostra Alex. – przedstawił nas.
- Wiecie co po raz pierwszy was tutaj widzę. – powiedział Zayn bardzo przystojny mulat.
- Tak dopiero dzisiaj się wprowadziliśmy i byliśmy na pierwszym spacerku. – odpowiedziałam.
- A macie jakieś plany na jutro ?? – zapytał Niall który coś jadł.
- Jutro chcemy pojechać do Londynu. – powiedział podekscytowanie mój brat.
- To pozwólcie, że my będziemy waszymi przewodnikami bo praktycznie mieszkamy w Londynie. – powiedział Louis, który miał na sobie bluzkę w paski i szelki.
- Super będziemy wdzięczni. – powiedział Jake.
- To Alex podaj mi swój numer to umówimy się jutro na konkretną godzinę. – powiedział do mnie Liam a ja poczułam lekkie rumieńce na moich policzkach. Podałam mu swój numer ….. czyli jednym słowem zapowiada się jutro świetny dzień.
- Wiecie co świetnie nam się z wami gada ale musimy już niestety iść uporządkować rzeczy w domu. – powiedział Jake żegnając się z chłopakami.
- Jeśli potrzebowalibyście ekipy remontowej Alex dzwoń. – powiedział Harry. Wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za dalsze wypakowywanie. Kiedy położyłam się do łóżka cały czas widziałam przed oczami tego czarującego chłopaka…….
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam ale byłam zajęta szkołą i drugim blogiem ♥ 3 komentarze i next xD
- Jak czuje się mama? – zapytałam.
- Złość na mnie już jej przeszła a o was nie pytałem. – odpowiedział. Po tych słowach do domu weszła Lilly. Spojrzała w naszą stronę i poszła na górę.
- Wiesz co ja pójdę do góry sprawdzę co z nią. Dobranoc. – powiedziałam wkładając szklankę do zmywarki.
- Dobrej nocy córeczko. – powiedział patrząc mi w oczy. Nasza mama była z Markiem ponad 3 lata i dopiero teraz usłyszałam od niego takie słowa.
- Córeczko ?? – zapytałam z niedowierzaniem a w oczach poczułam napływające łzy.
- Od kiedy jestem z Jade traktuje was jak moje córki tylko nie miałem odwagi wam tego powiedzieć.
- Wiesz, że nie od razu zacznę mówić do ciebie tato. – odpowiedziałam a po moim policzku popłynęła mimo wolnie pojedyncza łza.
- Ja poczekam, nie spiesz się z tym. – powiedział przytulając mnie do siebie. Po raz pierwszy od dawna poczułam, że mam wsparcie już nie tylko w mamie i rodzeństwie. Zamyślona poszłam do Lilly. Siedziała przy biurku i najprawdopodobniej coś pisała.
- Wszystko ok.? – zapytałam.
- W miarę udało mi się szczerze porozmawiać z Lukas’em.
- I co się dowiedziałaś ??
- Że mu się podobam !!! Rozumiesz to ??? Nie ty nic nie rozumiesz bo nikogo nigdy nie pokochałaś!!! –krzyknęła a w moich oczach zebrały się łzy. Nic jej nie odpowiedziałam tylko wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki a po powrocie od razu położyłam się spać. Rano w dość niezręcznej sytuacji zjedliśmy w ciszy. Nie rozmawiałam z mamą a nawet z własną siostrą. Wróciłam myślami do jej wczorajszych słów, że nikogo nie pokochałam i tutaj ma rację. Nie byłam jeszcze nigdy zakochana. Czy ja uciekam od tego uczucia czy się bronię nie wiem sama ….. Po śniadaniu razem z Jake’m posprzątaliśmy w kuchni i poszliśmy pakować resztę rzeczy. Około 13 przyjechał facet wielkim samochodem przewozowym. Nie wszystkie meble postanowiliśmy zabrać bo część zostawiliśmy razem z domem. Chwilę po 14 schowaliśmy resztę naszych podręcznych bagaży i ruszyliśmy w drogę do Brighton. Podróż trwała niecałe 3 godziny. Cały czas słuchałam muzyki bo nie chciało mi się słuchać rozmowy mamy z Mark’iem lub pogawędki Lilly przez telefon. Kiedy w końcu dojechaliśmy ujrzałam śliczny domek na spokojnym osiedlu. W środku jasny przedpokój i schody prowadzące na wyższe piętro. Po lewej stronie od wejścia była kuchnia z jadalnią i wyjściem na ogródek a po prawej ogromny salon z kominkiem. Na piętrze było 5 pokoi i 2 łazienki oraz dwa nieduże pomieszczenia, które zostały przerobione na garderoby. Mama z Mark’iem zajęli największy pokój a ja taki ze skosem, koło mnie Jake a dalej Lilly.
- Słuchajcie będziemy tutaj mieszkać na stałe bo mój szef zakwaterował mnie tutaj i nie będziemy musieli już wyjeżdżać. – powiedział do nas Mark kiedy wnosiliśmy pierwsze nasze rzeczy. Może to i lepiej, że nie będziemy musieli się wynosić bo tutaj uda nam się w końcu ułożyć sobie życie. Mój pokój był normalnej wielkości nie za duży nie za mały z dodatkiem skosu. Tam mogłam sobie zrobić ogromną szafę jednak nie posiadałam za wiele ciuchów bo w przeciwieństwie do Lilly nie lubiłam się stroić. Kiedy wnieśliśmy wszystkie rzeczy postanowiliśmy zrobić sobie przerwę.
- Wiem, że nie rozmawiasz z Lil to może my przejdziemy się po okolicy ?? – zapytał mnie braciszek.
- Z miłą chęcią tylko się przebiorę. – odpowiedziałam i udałam się do nowego pokoju. Na każdym kartonie miałam napisane co w nim jest więc bez problemu odnalazłam ciuchy na przebranie. Ubrałam krótkie, czerwone spodenki, białą bokserkę i fioletową koszulę w kratę a do tego czerwone balerinki.
- Mark my wychodzimy. – powiedziałam kiedy zauważyłam go w kuchni. Przeszliśmy całe osiedle, znaleźliśmy kilka sklepów, piekarni i przystanek autobusowy z trasą do Londynu.
- Braciszku wiem co jutro będziemy robić. – powiedziałam pokazując mu godziny odjazdu busa do stolicy.
- Jestem jak najbardziej na tak. – odpowiedział szeroko się uśmiechając. W drodze powrotnej zauważyliśmy pięciu chłopaków przed domkiem, którzy rzucali sobie piłką do futbolu. Szliśmy sobie spokojnie kiedy oberwałam tą piłeczką w głowę.
- Przepraszam cię, nic ci się nie stało ?? – zapytał mnie brunet. Z początku nie widziałam szczegółów jego twarzy ale kiedy obraz mi się wyostrzył ujrzałam przystojnego chłopaka o ślicznych brązowych oczach.
- Wszystko ok. tylko obraz mi się troszeczkę zamazał. – powiedziałam i czułam jak Jake mnie podtrzymuje.
- Może wejdziecie napijemy się czegoś. – zaproponował.
- Jasne. – odpowiedział mój braciszek.
- Przepraszam bo to ja rzuciłem tą piłką. – powiedział do mnie blondasek.
- Tak w ogóle to jestem Liam, to jest Niall, Harry, Zayn i Louis. – powiedział pokazując na każdego z nich.
- Miło mi was poznać. Jestem Jake a to moja siostra Alex. – przedstawił nas.
- Wiecie co po raz pierwszy was tutaj widzę. – powiedział Zayn bardzo przystojny mulat.
- Tak dopiero dzisiaj się wprowadziliśmy i byliśmy na pierwszym spacerku. – odpowiedziałam.
- A macie jakieś plany na jutro ?? – zapytał Niall który coś jadł.
- Jutro chcemy pojechać do Londynu. – powiedział podekscytowanie mój brat.
- To pozwólcie, że my będziemy waszymi przewodnikami bo praktycznie mieszkamy w Londynie. – powiedział Louis, który miał na sobie bluzkę w paski i szelki.
- Super będziemy wdzięczni. – powiedział Jake.
- To Alex podaj mi swój numer to umówimy się jutro na konkretną godzinę. – powiedział do mnie Liam a ja poczułam lekkie rumieńce na moich policzkach. Podałam mu swój numer ….. czyli jednym słowem zapowiada się jutro świetny dzień.
- Wiecie co świetnie nam się z wami gada ale musimy już niestety iść uporządkować rzeczy w domu. – powiedział Jake żegnając się z chłopakami.
- Jeśli potrzebowalibyście ekipy remontowej Alex dzwoń. – powiedział Harry. Wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za dalsze wypakowywanie. Kiedy położyłam się do łóżka cały czas widziałam przed oczami tego czarującego chłopaka…….
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam ale byłam zajęta szkołą i drugim blogiem ♥ 3 komentarze i next xD
ciekawy blog ;)
OdpowiedzUsuń